4 listopada 2012

Za tego, który patrzył na świat inaczej

[...] jego osobowość, namiętności, perfekcjonizm, demony, pragnienia, artyzm, przewrotność i obsesja na punkcie kontroli splatały się z jego podejściem do biznesu i innowacyjnymi produktami, które były tego rezultatem.

Publikacji na temat tego kim był Steve Jobs pojawiło się kilka. Dlaczego warto sięgnąć po biografię spisaną przez Waltera Isaacsona? Po lekturze tej przeszło 700 stronicowej książki mogę stwierdzić, że autor siedmiu lat poświęconych na jej napisanie nie zmarnował. Dzieło jest kompletne, oparte na ponad czterdziestu wywiadach z Jobsem oraz wszystkimi, którzy byli ważni nie tylko dla niego czy dla Apple, ale dla rozwoju nowych technologii w ogóle. Pisząc biografię Jobsa Isaacson nie ograniczył się jedynie do wywiadów z rodziną, czy najbliższymi współpracownikami. Konsekwentnie docierał również do osób, które darzyły Steve'a mniej ciepłymi uczuciami przez co nie mamy wrażenia, że wciskane są nam peany na cześć głównego bohatera. Jobs autoryzował książkę, choć podobno nigdy sam jej nie przeczytał. Mocno jednak wspierał Isaacsona w jej tworzeniu, bo jak stwierdził: Kiedy się rozchorowałem, zdałem sobie sprawę, że kiedy umrę, inni ludzie będą o mnie pisać, nic o mnie nie wiedząc. Wszystko by pokręcili. Dlatego chciałem się upewnić, że ktoś wysłucha tego, co mam do powiedzenia.

Jobs oceniał zerojedynkowo. Swoich współpracowników dzielił na geniuszy i debili. Z tymi drugimi zwykł szybko się rozstawać. Podobne podejście miał do produktów - w jego mniemaniu coś mogło być doskonałe, albo było zwykłym gównem. Z jego biografii wyłania się postać niezrównoważona, nie potrafiąca odczuwać empatii, trudna we współżyciu nawet dla najbliższych, wcale nie ponadprzeciętnie inteligentna, brutalnie szczera, czasem wręcz chamska i gburowata. Z drugiej strony obserwujemy artystę działającego na styku sztuki i technologii. Osobę obdarzona niesamowitym wyczuciem i instynktem, geniusza, któremu bądź co bądź udało się zmienić świat.

Osobiście nigdy nie byłem zagorzałym fanem produktów Apple, ba, nawet ich nigdy nie posiadałem (i nadal nie chcę). Nie trzeba być jednak fanboyem Apple żeby dać się zafascynować postacią Jobsa. Książka napisana jest prostym językiem, bez zbędnych dłużyzn, czyta się ją jednym tchem. Polecam na nadchodzące zimowe wieczory.
Prześlij komentarz